Witaj w klubie

19.03.2014, Szczecin. Prawobrzeże - dwutygodnik informacyjno-reklamowy

Witaj w klubie to pozycja obowiązkowa dla wszystkich kinomanów ceniących sobie zwłaszcza wyjątkowe popisy męskiego aktorstwa.

Oscarem za pierwszoplanową rolę męską Amerykańska Akademia Filmowa nagrodziła w tym roku Matthew McConaughey'a, który wcielił się w rolę chorego na AIDS Rona Woodroofa, a Oscar za najlepszą męską rolę drugoplanową trafił do rąk jego ekranowego partnera Jareda Leto, który brawurowo wcielił się w postać transwestyty o imieniu Rayon. Ten ekranowy duet zaskoczył i olśnił miliony widzów na całym świecie, a Witaj w klubie stało się kolejnym wcieleniem amerykańskiego mitu o tym, jak waleczna jednostka jest w stanie zmienić wrogi społeczeństwu system.

Ten film zawdzięcza swoją ogromną siłę oddziaływania nie tylko aktorom czy scenariuszowi, ale głównie temu, że jest to opowieść oparta na autentycznej historii Rona Woodroofa. Widzowie poznają go w roku 1985, kiedy ten elektryk z Dallas, pasjonujący się rodeo i hazardem, dowiaduje się, że jest chory na AIDS i zostało mu kilka tygodni życia. W tym momencie zszokowany Ron, który szybko wydobywa się z fazy wyparcia, postanawia przeznaczyć cały swój życiowy spryt i upór do walki z chorobą. Oprócz jego własnego ciała, liczne przeszkody spotykają go w tej walce także ze strony amerykańskiej służby zdrowia, która leczy pacjentów szkodliwymi substancjami, a zabrania używania w kraju tych naprawdę skutecznych, zagranicznych specyfików. Do jego walki, na którą składają się także przemyt leków oraz założenie specjalnego klubu kupujących, dołącza się coraz więcej chorych osób, a sam Ron, trochę wbrew własnej woli, staje się bohaterem społeczności nosicieli wirusa HIV.

Szczególne wrażenie w filmie robi kontrast gry obu zdolnych i nagrodzonych za role aktorów. Rayon w wykonaniu Leto to ciepła, niewinna, empatyczna i współczująca postać, podczas gdy grany przez McConaugheya Ron to do samego końca szorstki, niesympatyczny, męski typ. Na uznanie Akademii obaj artyści zasłużyli w dużej mierze niesamowitą metamorfozą, jaką przeszli, by wiarygodnie wcielić się w powierzone im role. Panowie mają w tym filmie niemal zagrażającą zdrowiu niedowagę i dość specyficzne charakteryzacje. Choćby tylko z tego powodu warto obejrzeć Witaj w klubie.

 

Więcej recenzji na www.szczere-recenzje.pl

 

Galeria zdjęć

Skomentuj

Znamy Twoje IP (3.230.1.126). Pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy.

Facebook