Stanice potrzebują pomocy

05.12.2017, Szczecin. Prawobrzeże - dwutygodnik informacyjno-reklamowy

Od wielu lat na terenie szczecińskiego prawobrzeża istnieją dwie stanice harcerskie. Pierwsza na wzgórzu w Szczecin Zdrojach, a druga na terenie Puszczy Bukowej. Spacerowicze błądzący w weekendy czy też w wakacje po lasach bukowych pomiędzy Zdrojami, Osiedlem Bukowym, Śmierdnicą czy Podjuchami, znają te miejsca.

Pierwsze znajduje się nieopodal cmentarza w Zdrojach idąc w kierunku Jeziora Szmaragdowego. Jest to samotny budynek stojący na wzgórzu, otoczony lasem z polaną, gdzie za zgodą harcerzy można zrobić grilla lub rozstawić namiot. Mimo iż stanica usytuowana jest nieopodal aglomeracji miejskiej, to miejsce sprawia wrażenie odległego od zgiełku miasta. Przebywając tam ma się wrażenie dzikości i osamotnienia. Drugie miejsce znane jest pod nazwą Stanica Bukowina i mieści się również na wzgórzu lekko górującym nad malowniczym Jeziorem Binowskim nieopodal miejscowości Binowo. Jak tam dotrzeć i zobaczyć oba te miejsca? Tego akurat chyba nikogo uczyć nie trzeba w obecnych czasach, ale jeśli jednak… polecam kontakt z redakcją. Oba te miejsca co roku borykają się z problemami związanymi z opłatami za grunt, media i również z czasem, który odciska ślad na budynkach, domkach oraz pomieszczeniach gospodarczych tam usytuowanych. I mimo że co sezon wszystko tam jest łatane i odświeżane, to i tak czas odznacza swoje kreski na tych miejscach.

Kiedyś Stanice ściśle współpracowały z Ogrodem Dendrologicznym w Glinnej, gdzie młodzi harcerze poznawali przyrodę, nie tylko z książek czy opowieści, ale mogli poznać środowisko natury nas otaczającej. Nadleśnictwo Gryfino dostarczało drewno na ogniska, na drobne modernizacje, dbało o bezpieczeństwo harcerzy w postaci większej ilości patroli Straży Leśnej w czasie sezonu wakacyjnego, czy zgłoszonych obozów czy też wędrówek po puszczy. Straż Pożarna ze Starego Czarnowa i Gryfina organizowała pogadanki oraz prezentowała techniki gaśnicze w lesie jak i przybliżała zagrożenia wynikające z nieodpowiedzialnego zachowania w lesie. Swego czasu Szczecińska Policja Konna odwiedzając brać harcerską dała pokaz zaczynającej działać w mieście nowej formacji Policji. Blisko nawiązana też była współpraca z jednostką wojskowa w Podjuchach, gdzie wojsko użyczało namiotów, materacy, siatek maskujących oraz żołnierzy, którzy ochoczo pomagali harcerzom w pracach modernizacyjnych lub stawianiu prostych konstrukcji.

Piszę o tym, gdyż te wszystkie wyżej wymienione instytucje dawały tym miejscom to, co w obecnych latach powoli zanika, lub obraz przekazu zostaje mocno wypaczony. A mianowicie bezinteresowną służbę bliźniemu. Wszyscy wiemy czym zajmuje się harcerstwo (jeśli ktoś nie wie, odsyłam do wszystko wiedzącej Wikipedii). Ośrodki zwane stanicami powstały, by młodzież i dzieci zrzeszone pod sztandarem ZHP miały swoje miejsce. Gdzie uczą się, szkolą i wypoczywają, czy to po szkole czy to w wakacje. By mogły zaznać tych wakacji. Wielu rodziców z naszego miasta nie stać na luksus zafundowania swoim pociechom przyjemności fajnego wypoczynku.

Obecnie, w czasach zmian w naszym kraju, organizacje takie jak Związek Harcerstwa Polskiego i im podobne przestały być organizacjami użyteczności publicznej. Nałożono na nie podatki i ograniczenia, kontrole i przepisy, tak jakby patriotyzm czy wolontarialna pomoc została usidlona w nawiasach biurokracji. Dlatego też te dwie nasze prawobrzeżne placówki z trudem wiążą koniec z końcem. Miasto buduje drogi, łata dziury w jezdni, naprawia pomyłki (na przykład pomnik Frygi), a te dwa ośrodki zdaja się umierać pod upływem czasu. Tam drzemie siła, która da wszystkim mieszkańcom Szczecina możliwość zrozumienia świata, w którym przyszło nam żyć. Tam na łonie natury w oazie spokoju, gdzie wiatr i szum drzew dają ukojenie pędzącym myślom.

Ludzie pracujący w komendach hufców, instruktorzy, drużynowi – to wolontariusze poświęcający czas dla idei. Często swoją energię topią w walce z biurokracją czy bezsilnością, kiedy brak środków blokuje rozwój wyżej wymienionych placówek. Przyjrzyjcie się tym ośrodkom, gdyż każdy z nas potrafi jakoś pomóc, nawet przysłowiową deską, czy litrem farby, a naprawdę niewiele potrzeba, aby odzyskały one swoją świetność.

Marek Samborski

Galeria zdjęć

Skomentuj

Znamy Twoje IP (54.226.34.209). Pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy.

Facebook