Pod Mocnym Aniołem

20.01.2014, Szczecin. Prawobrzeże - dwutygodnik informacyjno-reklamowy

Nowy film Wojciecha Smarzowskiego oparty na nagrodzonej Nike prozie Jerzego Pilcha to uzupełnienie często poruszanej przez reżysera tematyki polskich wad narodowych. Tym razem otrzymujemy obraz w całości skupiający się na problemie alkoholizmu i jego specyficznie polskich odmianach.

Głównym bohaterem Pod Mocnym Aniołem jest pisarz o imieniu Jerzy (Robert Więckiewicz), któremu nałóg alkoholowy zupełnie zrujnował życie, a pomimo tego mężczyzna wciąż trzyma się go kurczowo, każdy odwyk kończąc wycieczką do sklepu monopolowego lub też do lokalu o nazwie wymienionej w tytule filmu.

Jedyną szansą dla Jerzego wydaje się być nowo spotkana kobieta (Julia Kijowska), o której sam mówi, że jest największą miłością jego życia, ale właściwie widz nie ma do samego końca szansy na dowiedzenie się czy uczucie okaże się silniejsze od zgubnego nałogu.

Oprócz samego Więckiewicza, występuje tu cała trupa aktorów Smarzowskiego, którą oglądamy w jego kolejnych produkcjach. Braciaka, Dorocińskiego, Dziędziela i wielu innych znakomitych artystów, widzimy tu w rolach deliryków, przebywających wraz z głównym bohaterem na oddziale detoksykacyjnym. Opowieści, jakimi dzielą się z widzem te postaci, malują przerażający, zepsuty, wręcz patologiczny obraz polskiego społeczeństwa, w którym jest bardzo duża liczba osób uzależnionych od alkoholu, a ci, którzy nie są, swoim przyzwoleniem i zadziwiającą tolerancją ułatwiają popadanie w nałóg kolejnym pokoleniom.

Pod Mocnym Aniołem to zdecydowanie film dla widzów o mocnych nerwach, odpornych na przygnębienie i beznadzieję płynące z ekranu. Obraz ten może być prawdziwym szokiem estetycznym, ponieważ w bardzo realistyczny sposób ukazuje się tu zarówno szarą polską rzeczywistość, jak i wszystkie stadia fizycznego i psychicznego upodlenia, jakiemu z własnej woli poddaje się alkoholik.

Więcej recenzji na www.szczere-recenzje.pl

 

Galeria zdjęć

Skomentuj

Znamy Twoje IP (54.224.164.166). Pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy.

Facebook