Paniska (za kierownicą) wiedzą lepiej

24.06.2020, Szczecin. Prawobrzeże - dwutygodnik informacyjno-reklamowy

Otrzymaliśmy kilka skarg od pasażerów komunikacji miejskiej na postępowanie kierowców.

Jeden z pasażerów, pracownik stacji SANEPID poinformował nas o nasilającym się zjawisku nieotwierania drzwi autobusów i tramwajów na przystankach komunikacji miejskiej nie będących przystankami „na żądanie”. Do takich zdarzeń dochodzi na wielu liniach, ale nas powiadomiono o takich praktykach na linii 64. – Jechałam w sobotę przed południem, autobus prowadziła młoda kobieta – mówi nasza czytelniczka. Na żadnym przystanku kobieta nie otworzyła drzwi autobusu. Za każdym razem pasażer musił sam naciskać przycisk, co w dobie epidemii jest ewidentnym zagrożeniem. Wczoraj (środa) autobus nr 2216 prowadzony przez mężczyznę też nie był łaskaw otwierać drzwi pasażerom. Na zwróconą uwagę kierowca odparł, że pasażerowie mają „stare informacje, bo obecnie nie musi otwierać drzwi pasażerom”. Pasażer skontaktował się z dyspozytorem w Zajezdni Dąbie, gdzie usłyszał, że kierowca ma OBOWIĄZEK otwierać drzwi na każdym przystanku nie będącym „na żądanie”. Pasażerowie mają jednak nowsze informacje, panie kierowco! Wstyd, że jest pan niedoinformowany i sam stanowi dzikie prawo, które może szerzyć epidemię.
 
Inna skarga dotyczy stylu jazdy jaki coraz bardziej pokazują kierowcy. Rozpędzają pojazd pomiedzy przystankami do 70-80km/h, by ostro, czasami pulsacyjnie hamować już po wjeżdzie do zatoki. Jakby zauważyli, że jest przystanek. Pasażerowie wyrywani są z siedzeń bądź są miotani siłą odśrodkową po pojeździe. Nawet krzepki facet ma problem z utrzymaniem równowagi. Jest to niebezpieczne, i źle świadczy o szacunku dla pasażerów. Taki popis w środę dał kierowca na linii 97, autobus nr 2067. Może więc kierownictwo Spółki Dąbie przypomni kierowcom, że pojazd winien być prowadzony bezpiecznie i z empatią dla pasażera, z którego podatków pracują i żyją. 
 
   Dzisiejszym osiągnięciem innego „artysty” ze SPAD jest wyczyn prowadzącego autobus nr 2854 na linii 77. Około 10,30 autobus wyjechał z pętli na Bukowym spóźniony około 6min., a we wnętrzu uczynił pasażerom piekarnik. Prawdopodobnie kierowcy „pomyliły” się włączniki i załączył… ogrzewanie. Momentalnie we wnętrzu zrobiło się bardzo gorąco. Protesty pasażerów spowodowały wyłączenie gorącego nawiewu, ale niektórych okien nie można było otworzyć bo były zablokowane. Spóźnienie próbował zniwelować szybką jazdą, bo na ulicy Gryfińskiej pędził ok. 90km/h. Jednym słowem same „plusy’.
 
EL   
 
 
Foto archiwum

Galeria zdjęć

Skomentuj

Znamy Twoje IP (3.236.8.46). Pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy.

Facebook