Dmuchaj nawet na zimne

22.01.2020, Szczecin. Prawobrzeże - dwutygodnik informacyjno-reklamowy

Od początku roku oddział leczenia oparzeń Szpitala Zdroje przeżywa oblężenie.

Obłożenie łóżek przekroczyło 100% Dziecięce Centrum Leczenia Oparzeń szpitala „Zdroje” dosłownie pęka w szwach. W ubiegłym tygodniu obłożenie łóżek przekroczyło tu sto procent potwierdzając trend wzrastającej z roku na rok liczby oparzeń wśród najmłodszych. W sylwestrowy wieczór do Centrum trafił 100. pacjent 2019 roku, zaś od początku nowego, 2020 roku na oddziale pomocy udzielono już kolejnym 8 osobom. To głównie dzieci do 4. roku życia. I choć historia każdego z nich jest inna, to jednak ich tragedie doskonale odzwierciedlają statystyki dotyczące oparzeń u najmłodszych, według których  zdecydowana większość urazów powstaje w wyniku oblania dziecka gorącym płynem i ma miejsce w obecności rodziców lub opiekunów malucha.  Oznacza to, że większości z tych zdarzeń można było zapobiec zachowując odpowiednią ostrożność i zdrowy rozsądek.

To był tydzień wzmożonej i intensywnej pracy dla specjalistów Centrum Leczenia Oparzeń (CLO) dla dzieci i młodzieży szpitala „Zdroje” - 8 pacjentów, 7-łóżkowy oddział. Pomimo pełnego obłożenia łóżek żaden pacjent nie zostaje odesłany do innej placówki.  Działający w strukturach szpitala „Zdroje” ośrodek jest jedynym w tej części Polski, zajmującym się leczeniem najcięższych przypadków oparzeń u dzieci i młodzieży. Dlatego gdy dochodzi do sytuacji, w której  wszystkie łóżka są zajęte, a kolejne dziecko wymaga pilnej hospitalizacji,  najlżej oparzeni pacjenci zostają przekazani na Oddział Chirurgii Dziecięcej, którego Centrum Oparzeń jest integralną częścią. Takie kroki musieli podjąć lekarze również w ubiegłą środę, przekazując na chirurgię najstarszą, a zarazem będącą w najlepszym stanie pacjentkę, celem zapewnienia miejsca dla 11-letniego Dominika, który trafił do szpitala z oparzeniami drugiego stopnia, wymagającymi pilnego zabezpieczenia i przygotowania do przeszczepu skóry.

Nie każdy zdaje sobie sprawę, że skóra małych dzieci jest szczególnie wrażliwa. U nich do urazu dochodzi już przy temperaturze 40-50 st. C. W ciągu krótkiej  chwili pozornie niewielka ilość gorącego płynu może zmienić całe życie oparzonego malucha, a nawet doprowadzić do jego śmierci. Nawet lekkie oparzenia są bolesne i nieprzyjemne, natomiast ciężkie zagrażają życiu, powodują powstanie rozległych blizn i wymagają wieloletniego leczenia. Nie jesteśmy w stanie zapobiec wszystkim wypadkom i oparzeniom, możemy jednak zrobić wiele, by istotnie zmniejszyć liczbę trafiających z powodu oparzeń do szpitali dzieci. Dotyczy to nie tylko samych rodziców, lecz wszystkich osób, pod których opieką choć na chwilę pozostają  maluchy, gdyż do oparzeń dochodzi także w obecności dziadków, cioć czy starszego rodzeństwa. Pamiętajmy, że zawsze szczególną uwagę powinniśmy skupić na pociesze przebywającej w kuchni, bo to najczęstsze miejsce, w którym dochodzi do tego typu tragedii. Ustawiajmy szklanki z dala od krawędzi blatu, gotujmy w garnkach na wewnętrznych palnikach tak, by wszelkie uchwyty naczyń pozostawały poza zasięgiem rączek dziecka, podobnie jak czajniki elektryczne, w których gotujemy wodę. Trzymajmy dzieci z dala od rozgrzanego piekarnika czy płyty kuchennej. Nigdy nie przenośmy żadnych gorących płynów czy dań na talerzach podczas trzymania dziecka na rękach. Naszej szczególnej uwagi wymaga także dziecko przebywające w łazience. Nigdy nie wiemy, kiedy po raz pierwszy zapragnie nam pokazać, że już umie samodzielnie umyć rączki i odkręci kurek z gorącą wodą lub zanurzy rękę w napełnionej taką wodą wannie. Pamiętać należy, że dziecko może się także poparzyć dotykając zwykłego kaloryfera, pieca czy szyby  kominka.  Choć te zasady wydają się być tak prostymi i oczywistymi, to niestety każdego roku setki maluchów doznają ogromnych cierpień związanych z oparzeniami właśnie z powodu ich nieprzestrzegania.

A gdy dojdzie już do oparzenia? Pamiętajmy o zasadzie 15-15-15. Mówi ona, że schładzamy oparzone miejsce przez 15 minut wodą o temperaturze 15 stopni (letnią, a nie lodowato zimną!), którą polewamy ranę zachowując odległość 15 cm od kranu. Następnie oparzone miejsce zabezpieczamy  przed zabrudzeniem okrywając opatrunkiem, prześcieradłem lub innym czystym materiałem. Nigdy też nie odrywamy przylgniętej do rany odzieży. Okaleczonego miejsca nie dotykamy, nie przekuwamy pęcherzy, których zadaniem jest chłodzenie oparzenia, ani nie smarujemy żadnymi maściami, jajkami, kefirami czy alkoholem. Każde oparzenie u dziecka powinno zostać skonsultowane z lekarzem, który dobierze odpowiedni sposób leczenia. Starajmy się pilnować nasze pociechy by nigdy nie musiały cierpieć z powodu oparzeń.

EL 

 

 

 

 

Galeria zdjęć

Skomentuj

Znamy Twoje IP (3.234.143.26). Pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy.

Facebook