Camping ocalony

01.06.2017, Szczecin. Prawobrzeże - dwutygodnik informacyjno-reklamowy

Jest umowa na dzierżawę Campingu Marina przy ulicy Przestrzennej.

Najpierw wygasła dotychczasowa umowa, później były burzliwe negocjacje, a wreszcie po wielu godzinach szukania kompromisu, podpisanie nowej umowy. Tak ocalono Camping Marina PTTK przy ulicy Przestrzennej. Umowę zawarto na najbliższe 10 lat co gwarantuje istnienie (i zatrudnienie) jednego z najlepszych w Polsce Campingów. Ostatnia umowa wygasła 31 maja i przez cały dzień nie było pewności, że zostanie podpisana nowa umowa dzierżawy. Strony, czyli Spółka PTTK Mazury i prowadzący Marinę Państwo Kocewiczowie zasiedli do negocjacji ostatniej szansy. Jeszcze o godzinie 22.00 tego dnia nie było pewności, że umowa zostanie zawarta, a to oznaczało, że następnego dnia czyli 1 czerwca na bramach wjazdowych powinny zwisnąć kłódki, a dotychczasowi dzierżawcy powinni zacząć wyprowadzkę.
 
Już kilka dni wcześniej przybywający na nocleg byli informowani o niepewnej przyszłości Campingu. Powodem trudnych negocjacji są oczywiście pieniądze. Aleksandra i Andrzej Kocewicz domagają się od Spółki Mazury zwrotu poniesionych nakładów w doposażenie obiektu, a jest to około 13mln złotych. Niejasna postawa PTTK Mazury i prawdopodobna chęć wydzierżawienia obiektu komuś innemu sprawiły, że negocjacje praktycznie nie posuwały się ani o jotę naprzód. Kocewiczowie zdali sobie też sprawę, że należności od Spółki Mazury trzeba będzie dochodzić przed sądem. Wreszcie zaproponowali inny podmiot gospodarczy, z którym PTTK Mazury może zawrzeć umowę. Tak też się stało. Umowę podpisano z synem Państwa Kocewiczów Jędrzejem. Przyznał on, że umowa nie jest do końca korzystna i podnosi opłaty dzierżawne, ale kierowani poczuciem odpowiedzialności i konieczności ocalenia dobrze działającej Mariny, zgodzili się na szereg niekorzystnych zapisów. – Postaramy się by Camping nadal cieszył się dobrą opinią i pozwolił gościom wywozić ze Szczecina jak najlepsze wspomnienia - mówi Jędrzej Kocewicz. Cieszą się też pracownicy, którzy mają nadal zatrudnienie, a żeglarze dostęp do nabrzeża gdzie cumuje kilkadziesiąt jednostek.
 
 Dziwne jest zachowanie PTTK Mazury, które zagrało wyjątkowo nieczysto wobec ludzi, którzy z bagna zrobili perełkę. Od początku było wiadomo, że chodzi o pieniądze. Tylko czy warto tak się szarpać gdy teraz sprawa pójdzie do sądu i nakazem sądowym trzeba będzie po pierwsze, zwrócić nakłady Kocewiczom, a po drugie, zapłacić za przewód sądowy? Widać take są też oblicza kapitalizmu.
 
EL
 
 
 
 

Galeria zdjęć

Skomentuj

Znamy Twoje IP (3.214.216.26). Pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy.