Ant-Man

21.07.2015, Szczecin. Prawobrzeże - dwutygodnik informacyjno-reklamowy

Tegoroczny marvelowski hit wakacyjny to dość nieoczekiwana propozycja, choć także odnosi się do bohatera (co prawda mniej znanego) kultowej serii komiksów.

Ant-Man, czyli człowiek-mrówka, jest niebanalnym herosem, którego siła tkwi w pewnym niesamowitym kombinezonie, pozwalającym mu zmienić swoją wielkość właśnie do rozmiaru niewielkiego owada, przeniknąć praktycznie wszędzie oraz walczyć z dowolnym przeciwnikiem, mając siłę odwrotnie proporcjonalną do swych rozmiarów. To naprawdę działa na wyobraźnię, zwłaszcza młodszych widzów, ale i starsi nie będą się na filmie nudzić, a niejeden z nich serdecznie się zaśmieje.

Nim Ant-Man stanie się bohaterem ratującym świat od zagłady, jest zwykłym złodziejem, który odsiedział wyrok i właśnie wychodzi na wolność. Scott Lang (Paul Rudd) nie należy do najbardziej bystrych czy zaradnych ludzi, a swoje problemy finansowe od razu postanawia zwalczyć kolejnym wielkim napadem na sejf. Na szczęście przy okazji zostaje zaangażowany do misji doktora Hanka Pyma, Ant-Mana sprzed lat, wynalazcy eliksiru zmniejszającego gabaryty ciała, który stara się ochronić swój wynalazek przed dostaniem się w niepowołane ręce. Wraz ze swą piękną i waleczną córką Hope (Evangeline Lilly) doktor w kilka dni szkoli Scotta, który musi szybko przyswoić sobie ,,mrówcze” sposoby walki.
 
Ant-Man pełen jest nawiązań do wcześniejszych losów starszych bohaterów oraz do innych marvelowskich historii z Avengersami, jednak jeśli ktoś się nie orientuje za dobrze w świecie tych opowieści, to także będzie się w kinie doskonale bawił, gdyż stanowi on odrębną i samodzielną całość. Wielką zaletą tej produkcji jest to, że nie jest to typowy film o super bohaterach z odległej planety, ewentualnie mutantach genetycznych czy efektach naukowych eksperymentów, a opowieść o zwyczajnym człowieku, który (trochę wbrew własnej woli) znalazł się w nadzwyczajnych okolicznościach. Świetny okazał się zwłaszcza wybór do głównej roli, grającego do tej pory w komediach, Paula Rudda, mającego do siebie duży dystans i obdarzonego specyficznym poczuciem humoru, którym zresztą przesycony jest cały scenariusz. Wiele zabawnych i ironicznych kwestii, a do tego barwne postaci (fantastyczny Luis grany przez Miachela Penę) i wspaniałe efekty specjalne, no i mamy najprawdziwszy wakacyjny hit kinowy.
 
Więcej recenzji znajdziesz na www.szczere-recenzje.pl
 

Galeria zdjęć

Skomentuj

Znamy Twoje IP (54.196.190.32). Pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy.

Facebook